List otwarty do środowiska związanego z UKK BDC Huragan Wołomin

Ze smutkiem odebrałem wiadomość o zakończeniu współpracy z trenerem Januszem Królikowskim. Moim zdaniem jest to decyzja pochopna, podjęta pod wpływem emocji, krzywdząca trenera i jego podopiecznych, która w konsekwencji źle wpłynie na rozwój kolarstwa w Wołominie. Rozumiem, że ostatnio współpraca była bardzo trudna, ale chyba zapomnieliście, że to tak naprawdę Janusz był współtwórcą tego klubu. To on, po niespodziewanej i dziwnej dla mnie, rezygnacji Grzegorza Wajsa, pociągnął wszystko dalej, to on zaraził nasze dzieci pasją ścigania, doprowadził do pierwszych mniejszych lub większych sukcesów i próbował, na ile to było możliwe na wołomińskie warunki, by zawodnicy, którzy chcą, szli w kierunku profesjonalnego sportu. Wyrzucanie go teraz, bez choćby prostego „dziękuję” świadczy co najmniej o braku kultury.

Może Janusz jest osobą trudną do współpracy, może też zabrakło z jego strony dobrej woli? – Nie wiem, ale na pewno jest trenerem, który ma profesjonalne doświadczenie zawodnicze, ma uprawnienia trenerskie, ma kontakty z innymi szkoleniowcami w kraju, MWZKol., PZKol. itp. A przede wszystkim miał wizję klubu, który dąży, na ile to możliwe, do profesjonalnego szkolenia zawodników, a to trochę więcej niż nauka zmiany przerzutki przed górką. Nikt nie jest bezbłędny – może były jakieś uchybienia także w pracy trenerskiej, ale na pewno dzięki niemu zawodnicy mieli solidnie przepracowaną zimę, co jest najważniejsze w przygotowaniu do sezonu. Może się mylę, ale moim zdaniem, teraz klub nie będzie w stanie tego zagwarantować. Trenerów kolarstwa z prawdziwego zdarzenia, w okolicy jest bardzo mało.

Przy okazji tej smutnej okoliczności pozwolę sobie na kilka refleksji o naszym klubie. Uważam, że podstawowym błędem było powołanie (i to bez wiedzy wszystkich rodziców) Stowarzyszenia „Rowerowa Pasja”, tak naprawdę już to podzieliło klub na dwa obozy i wkrótce było przyczyną pierwszych zgrzytów. Marzenia o pozyskiwaniu wielkich sponsorów, w wołomińskich warunkach, przy braku sukcesów klubu w profesjonalnym sporcie, od początku były niemożliwe do zrealizowania. Należało raczej działalność klubu oprzeć na dotacjach z OSiR-u, Urzędu Miasta i współpracy z firmą BDC, może nie tak dużej jak wszyscy oczekiwali, ale zawsze konkretne wsparcie z tej strony też było. Kolejnym błędem był wybór tych samych władz UKK BDC Huragan co „Rowerowej Pasji”. Może w jakiś sposób porządkowało to sprawy klubu, ale co z tego, skoro doprowadziło do ogromnego konfliktu. Tak więc powstała sytuacja, że by może mamy „porządek w papierach” , ale nie mamy wizji klubu i szkoleniowca, który by ją realizował.

Z całym szacunkiem do wszystkich członków Stowarzyszenia i Zarządu, nie widzę tutaj osoby, która wiedziałaby na czym polega szkolenie zawodnika, czyli przeprowadzenie go od żaka do orlika. Takie wnioski nasuwają mi się po obserwacji tegorocznych działań, które zmierzały raczej do upodobnienia naszego klubu do sąsiedniego Family Active, czyli drużyny bardziej rekreacyjnie traktującej kolarstwo. Ale czy kopia będzie lepsza od oryginału? I zobaczcie, rozwój naszego klubu zatrzymał się, zawodnicy odchodzą, a chyba w tym roku nie pozyskaliśmy nikogo nowego.

Co będzie dalej? Obym się mylił, ale przyszłości naszego klubu nie widzę w jasnych barwach. Zachęcam innych członków Stowarzyszenia do wyrażenia swojej opinii o zaistniałej sytuacji.

Jacek Karolonek

Komentarze

komentarzy

Jedno przemyślenie nt. „List otwarty do środowiska związanego z UKK BDC Huragan Wołomin

Możliwość komentowania jest wyłączona.