Tragedia, która wstrząsnęła Ząbkami i całym powiatem wołomińskim, wraca w nowych ustaleniach. Po śmierci 2-letniego chłopca, który został odnaleziony w oczku wodnym, ujawniono wyniki kontroli przeprowadzonej po dramatycznym zdarzeniu.
To jedna z tych spraw, które budzą najtrudniejsze pytania: jak małe dziecko mogło oddalić się spod opieki, dlaczego znalazło się przy zbiorniku wodnym i czy system nadzoru w placówce działał tak, jak powinien?
Do tragedii doszło w maju w Ząbkach. Chłopiec przebywał w prywatnym klubie dziecięcym. W pewnym momencie opiekunki miały zorientować się, że dziecka nie ma. Rozpoczęły się poszukiwania. Dwulatek został odnaleziony w oczku wodnym.
Natychmiast podjęto reanimację. Później działania przejęli policjanci i ratownicy medyczni. Niestety, życia dziecka nie udało się uratować.
Kontrola po tragedii
Po śmierci chłopca Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zarządziło pilną kontrolę placówki. Miała ona skupić się przede wszystkim na kwestiach bezpieczeństwa dzieci oraz sposobie sprawowania nad nimi opieki.
Według ujawnionych ustaleń do których dotarł „FAKT” w dniu tragedii pod opieką dwóch pracownic miało przebywać 20 dzieci, natomiast w momencie samego zdarzenia – trzynaścioro
Dane dotyczące liczby dzieci obecnych w dniu zdarzenia oraz w chwili zdarzenia ustalone zostały na podstawie aplikacji. Papierowa lista obecności została zabezpieczona przez prokuraturę
Z doniesień wynika również, że dzieci miały być liczone przed wyjściem na zewnątrz, w trakcie pobytu poza budynkiem oraz podczas zbiórki przed powrotem do środka. Mimo tego doszło do tragedii, która zakończyła się śmiercią dziecka.
Dwie opiekunki z zarzutami
Jeszcze tego samego dnia wieczorem służby zatrzymały dwie opiekunki, które sprawowały opiekę nad dziećmi w placówce. Kobiety usłyszały zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Jak wynika z medialnych doniesień, jedna z nich przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia, natomiast druga odmówiła składania zeznań. Wobec obu zastosowano policyjny dozór. Sprawa nadal jest prowadzona przez prokuraturę, która ustala dokładny przebieg wydarzeń i zakres odpowiedzialności osób sprawujących opiekę nad dziećmi.
Śledczy analizują dokumentację placówki, przesłuchują świadków i ustalają, czy procedury bezpieczeństwa były właściwe oraz czy zostały prawidłowo wykonane.
Na tym etapie kluczowe pozostaje pytanie, czy tragedii można było uniknąć.
Placówka zakończyła działalność
Po dramatycznym zdarzeniu placówka nie wznowiła działalności. Rodzice mieli otrzymać informację o zakończeniu umów. To decyzja, która pokazuje skalę wstrząsu po śmierci dziecka, ale nie kończy sprawy.
Najważniejsze pozostaje ustalenie odpowiedzialności, wyjaśnienie mechanizmu tragedii i sprawdzenie, czy podobnym zdarzeniom można zapobiec w innych placówkach.
Władze zapowiadały wzmożone kontrole niepublicznych żłobków i klubów dziecięcych. Po tak dramatycznym przypadku nie może chodzić jedynie o formalności w dokumentach. Kontrola bezpieczeństwa musi oznaczać realne sprawdzenie warunków, ogrodzenia terenu, dostępu do niebezpiecznych miejsc, liczby dzieci pod opieką personelu oraz faktycznego nadzoru nad najmłodszymi.
Oczko wodne i bezpieczeństwo dzieci
Szczególnie poruszający w tej sprawie jest fakt, że dziecko zostało odnalezione w oczku wodnym. W przypadku tak małych dzieci nawet niewielki zbiornik może stanowić śmiertelne zagrożenie. Dlatego każde miejsce, w którym przebywają dzieci do lat trzech, powinno być zabezpieczone w sposób uniemożliwiający samodzielny dostęp do takich stref.
W placówkach opiekuńczych nie ma miejsca na przypadek. Nie wystarczy założenie, że dzieci „są blisko” albo że „opiekunka zaraz zauważy”. Przy najmłodszych dzieciach kontrola musi być ciągła, a teren powinien być zorganizowany tak, aby nawet chwilowe oddalenie się dziecka nie prowadziło do tragedii.
Sprawa, która powinna stać się ostrzeżeniem
Śmierć 2-latka w Ząbkach to dramat rodziny, ale również sygnał alarmowy dla całego systemu opieki nad najmłodszymi. Rodzice powierzają dzieci placówkom z przekonaniem, że będą tam bezpieczne. Każda luka w nadzorze, każda niejasność organizacyjna i każde niezabezpieczone miejsce mogą mieć niewyobrażalne konsekwencje.
Ta tragedia pokazuje, że kontrola placówek opiekuńczych nie może ograniczać się do sprawdzenia dokumentów. Potrzebne są realne, szczegółowe i regularne działania: sprawdzanie liczby dzieci, kwalifikacji personelu, zabezpieczenia terenu, organizacji wyjść na zewnątrz, procedur liczenia dzieci i reakcji w sytuacjach kryzysowych.
W Ząbkach zginęło dziecko. Teraz obowiązkiem instytucji jest dokładne wyjaśnienie, jak do tego doszło, oraz dopilnowanie, by podobny dramat już nigdy się nie powtórzył.
zdjęcie OSP w Ząbkach
Więcej wiadomości z Mazowsza
Korupcyjny układ w spółce kolejowej rozbity
Dwa groźnie wyglądające poranne zdarzenia na drogach powiatu płońskiego. Policjanci apelują o ostrożność
Groźne zderzenie na ul. Młynarskiej w Sochaczewie. Osobówka uderzyła także w miejski autobus
Ukradł rower, teraz słono za to zapłaci
Podejrzany o oszustwo usłyszał zarzut. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia
Podejrzewany o udział w zabójstwie Rosjanina w Białej Podlaskiej zatrzymany pod Warszawą
Rutyna za kierownicą mogła zakończyć się tragedią
Po alkoholu ruszyli w drogę – do domu musieli wrócić już pieszo
Pobił pasażera i usiadł spokojnie obok. Poznajesz napastnika? Zadzwoń!
Ogromny pożar budynku w Kukawkach. Strażacy walczyli z ogniem do późnego wieczora
18 lat więzienia za zabójstwo ojca. Tragiczny finał rodzinnej awantury w Ostrowi Mazowieckiej
Przekroczył prędkość o 58 km/h w obszarze zabudowanym – stracił prawo jazdy
14-latek na hulajnodze elektrycznej uderzył w tył samochodu
Łoś wtargnął na drogę pod Płońskiem. Volkswagen rozbity, kierowca trafił do szpitala

