Witaj szkoło, czyli o stresie pierwszoklasistów

dav

Kiedy myślę o swoim siostrzeńcu, który właśnie  stał się uczniem, przypominam sobie moje pierwsze kroki za murami szkoły. Z wielkim tornistrem odziedziczonym po starszej siostrze trzeba było pokonać bardzo wysokie schody, żeby dojść do sali w której czekali koledzy znani z przedszkola i ci całkiem nowi, no i nasza Pani, która od tej pory przez trzy lata miała być prawie tak ważna jak mama.

Strach, niepewność i tęsknota za domem, w którym było bezpiecznie i nie „kręciło się” tak wiele nieznajomych twarzy. Nikt nie odprowadzał, nie pytał czy szkoła jest fajna, nie starał się złagodzić bólu rozstania z mamą. Jesteś już uczniem i musisz sobie radzić.
My ludzie zwykle mamy lęk przed nowymi miejscami, osobami, zadaniami. Oczywiście nie u wszystkich jest on taki sam. Różnice dotyczą zarówno dorosłych jak i dzieci. Biorąc pod uwagę fakt, że siedmiolatki nie mają jeszcze doświadczenia w pokonywaniu trudności, oswajaniu lęku, możemy założyć, że pójście do szkoły, w której w czasie przerw na korytarzu spaceruje kilkudziesięciu lub kilkuset uczniów i przejście pod opiekę zupełnie nowej osoby, stanowić może dla wielu dzieci nie lada wyzwanie. Bagatelizowanie lęków dziecka lub odwrotnie – wyolbrzymianie, dokładanie, nie poprawi sytuacji. Jeśli dziecko przeżywa bardzo mocno, mogą pojawić się objawy w ciele, które są sygnałem, że problem jest większy. Są to często zgłaszane przez malucha bóle brzuszka czy głowy, duszności, wymioty, niechęć do wstawania rano lub całkowita odmowa pójścia do szkoły. To alarm, że dzieje się coś niedobrego i należy przyjrzeć się problemowi po to, by zdiagnozować dokładnie przyczynę. Sama szkoła nie jest przyczyną, a jedynie sytuacje z którymi uczeń nie jest w stanie sobie poradzić. Może to być lęk separacyjny wywołany brakiem obecności rodzica lub problem ze znalezieniem bratniej duszy w klasie, trudność w sprostaniu wymaganiom rodziców co do ocen, czy kompleksy albo wady wyśmiewane przez inne dzieci, jak również konflikty w rodzinie. Jeśli pojawiają się w/w objawy, dobrze jest skorzystać z porady psychologa. Gdy problem jest poważny, czasem nie wystarczy sama porada, konieczna jest terapia rodzinna. Fobia szkolna dotyczy oczywiście nie tylko pierwszaków, ale dzieci w każdym wieku szkolnym.
Jak bardzo zmieniła się od tego czasu szkoła i sposób przyjmowania nowych dzieci do klas pierwszych?
Szczęśliwie, w obecnych czasach, dziecko może w czasie wakacji uczestniczyć w specjalnych zajęciach, mających na celu poznanie szkoły i kolegów z klasy. Z  pewnością obniża to napięcie i zmniejsza niepewność dziecka. To miło, kiedy może chwycić za rękę kogoś z kim bawiło się przez ostatnich kilka dni.
Trzeba pamiętać też, że nauka to całkiem nowe wyzwania. Szkoła to przewaga zajęć dydaktycznych w odróżnieniu od przedszkola, gdzie głównym zajęciem jest zabawa lub nauka przez zabawę. Nauka to zadania, ocenianie, wymagania i problem czy dziecko potrafi im sprostać. Dlatego warto w pierwszych miesiącach pomagać dziecku, które może zostać przytłoczone nowymi obowiązkami, nie zapominając jednocześnie o potrzebie wspierania samodzielności, by uniknąć sytuacji, w której rodzice odrabiają z dzieckiem zadania domowe do 15 roku życia. Dziecko powoli uczy się bycia samodzielnym.
Przed pierwszym dzwonkiem, pomocne z pewnością mogą być szczere rozmowy o tym, co dla dziecka jest trudne, bez oceniania i moralizowania. Sam fakt, że dziecko jest zrozumiane przez rodzica, pomaga. Odpowiadaj na wszystkie pytania dziecka, nawet te najbardziej abstrakcyjne. Dziel się też własnymi doświadczeniami z czasu pierwszych dni w szkole. Ale uwaga! Dziecko czuje, że boimy się jego pójścia do szkoły i może to mieć wpływ na rozmiar jego obaw. Warto też zrobić wspólne zakupy szkolne, co jest dla dziecka dobrą zabawa i może złagodzić strach. Pozwólmy wtedy dziecku wybrać tornister, kredki i inne przybory tak, żeby miało poczucie, że jest ważne. Już wcześniej dobrze jest zadbać, żeby dziecko nabyło umiejętności, które pozwolą mu być bardziej samodzielnym np. wiązanie butów, zakupy w sklepiku.
Obecnie dla  większości dzieci szkoła, po pierwszym trudnym okresie adaptacji to mniej lub bardziej, ale jednak lubiane  miejsce, gdzie czują się swobodnie i chętnie biorą udział w jej życiu. Nawiązują tu przyjaźnie, zdobywają wiedzę i nowe umiejętności, uczą się jak współpracować z innymi.  Z całą pewnością to zasługa szkoły ale też i rodziców, którzy z większa uwagą podchodzą do ważnych momentów w życiu dziecka.  Dlatego, kiedy dziś patrzę jak mój siostrzeniec próbuje samodzielnie wiązać buty myślę, że chyba żyjemy w lepszych czasach.

Psycholog  Anna Rzempołuch

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.