Jest afera, czy jej nie ma?

kozaczka

Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej w Wołominie od ponad dwóch lat (z przerwami) zajmuje się sprawą Internetu Szerokopasmowego, realizowanego na przełomie poprzedniej i obecnej kadencji. Był duży szum medialny, doniesienie do Prokuratury, zakończone umorzeniem i długa cisza. Na ostatnim posiedzeniu Komisji Rewizyjnej temat powrócił. Dlaczego? O tym w rozmowie Teresy Urbanowskiej z Dominikiem Kozaczką, szefem komisji.

– Dwa lata temu Komisja Rewizyjna zajmowała się realizacją projektu „Szerokopasmowy Internet dla sołectw – wyrównywanie szans rozwojowych w Gminie Wołomin”, co zakończyło się  doniesieniem w sprawie do Prokuratury. Dziś niewiele osób wie o co chodzi z tym Internetem w Wołominie. Jak to się zaczęło i w czym tkwi problem?
– Wspomniany projekt był wykonywany bardzo pośpiesznie, ponieważ umowę podpisano w dniu 25 czerwca 2015 r. (czwartek), a już dzień później (piątek) mijał termin wykonania tego zadania i zaplanowano odbiór. W toku prac Komisja Rewizyjna stwierdziła brak obiektywnej możliwości wykonania przedmiotu umowy w terminie jego odbioru, ponieważ zakres zadania obejmuje określoną normami technicznymi – pracochłonność projektu. Ze względu na szeroki zakres przedmiotu umowy nie było możliwości realizacji oraz odbioru zadania w umownym terminie. Ponadto przy realizacji wykonania zadania niezbędne było wykonanie szeregu czynności, choćby związanych z zawarciem umów dzierżawy na określone lokalizacje hot-spotów czy uzgodnienia techniczno-administracyjne, które wymagają czasu. Następnie, w wyniku dokonanego przez ówczesnego wiceburmistrza odbioru, uruchomiono płatności na kwotę 861 000 zł, przez co doszło do zapłaty na rzecz wykonawcy nienależnego wynagrodzenia ze szkodą dla Gminy Wołomin. Dalej odbyła się kontrola Urzędu Komunikacji Elektronicznej, która stwierdziła nieprawidłowe funkcjonowanie sieci, a właściwie jej brak. Przez co Urząd Marszałkowski negatywnie ocenił realizację projektu i rozwiązał umowę na jego dofinansowanie. W związku z powyższym Gmina Wołomin utraciła środki zewnętrzne w kwocie 541 199 zł.
– Czy jest Panu wiadomo na jakim etapie są działania Prokuratury w związku z tamtą sprawą?
– Niestety nie znam szczegółów, wiem tylko, że sprawa jest ciągle w toku i wzywani są kolejni świadkowie.
– Na ostatnim posiedzeniu Komisji Rewizyjnej temat powrócił?
– Tak, na ubiegłotygodniowym spotkaniu pani wiceburmistrz Edyta Zbieć poinformowała radnych, że od czasu zgłoszenia zawiadomienia do prokuratury przez Radę Miejską w 2016 roku, pojawiły się dodatkowe informacje. W związku z powyższym zamierza wystosować kolejne zawiadomienie o przestępstwie przeciwko byłemu wiceburmistrzowi i przeciwko pełnomocnikowi wykonawcy.
– Kto – według Pana wiedzy i oceny, jako szefa gminnej Komisji Rewizyjnej, który powinien mieć większą wiedzę, niż przeciętny Kowalski, jest odpowiedzialny za całą sytuację? Nie wiem na ile wskazanym jest mówienie o konkretnych osobach – bo to bada Prokuratura – ale może udałoby się to jakoś historycznie uporządkować?
– O ewentualnej winie zadecydują powołane do tego celu instytucje. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że niezależnie od ostatecznego werdyktu, już wiemy, że projekty dotyczące Internetu szerokopasmowego nie wyszły zbyt dobrze. W zeszłym roku Komisja Rewizyjna monitorowała proces naprawczy projektu „Internet szansą rozwoju Gminy Wołomin”, żeby gmina nie musiała zwracać środków zewnętrznych pozyskanych w kwocie ponad trzy mln zł. Udało się dużo rzeczy naprawić, i wydaje się, że najgorsze zostało zażegnane. Nadal problem jest z drugim projektem, który był dopełnieniem pierwszego, tylko był dedykowany dla sołectw Gminy Wołomin. W tym przypadku dofinansowane zostało utracone na samym początku ale nadal projekt nie działa jak powinien. Ponadto na oba projekty gmina wydała duże ponadplanowe środki finansowe w postaci zamówionych opinii prawnych i technicznych oraz dodatkowych napraw.
– Uciekł Pan jednak od odpowiedzi na pytanie dotyczące historii tych dwóch projektów, a był Pan przecież radnym również w poprzedniej kadencji. Z tego co pamiętam, to już na samym starcie tych projektów, w kuluarowych rozmowach, pojawiały się głosy podważające wybór zaproponowanych rozwiązań, niektórzy wręcz przestrzegali, że jest to przestarzała technologia, chyba. Proszę krótko przypomnieć – jaka jest geneza tych projektów.
– Projekty były prowadzone na przestrzeni poprzedniej i obecnej kadencji. Projekt dotyczący Wołomina wyglądał następująco: pozyskanie dofinansowania oraz realizacja odbyła się w poprzedniej kadencji, natomiast ostateczny odbiór w tej. Drugie zadanie realizowane w sołectwach wyglądało następująco – dofinansowanie zostało pozyskane w poprzedniej kadencji, a realizacja i odbiór nastąpił w tej kadencji. W sprawie bliżej nieokreślonych rozmów kuluarowych nie chcę się wypowiadać, choć powszechnie wiadomo, że podzespoły elektroniczne szybko się starzeją i przy pewnych opóźnieniach w projekcie, które wystąpiły w tych przypadkach można było znaleźć nowocześniejsze rozwiązania. Co można podkreślić, to że w gminie jest problem z projektami zaawansowanymi technologicznie. Końcowy efekt wykazał, że brakowało urzędnika o odpowiedniej wiedzy specjalistycznej i pewne decyzje były jedynie opierane na podstawie doradztwa wykonawcy, który jak się okazało dbał jedynie o swój interes.
– Powiedział Pan, że sprawę bada Prokuratura. Dwa lata temu było na ten temat bardzo głośno, za sprawą Komisji Rewizyjnej, której Pan przewodzi. Temat trafił do mediów regionalnych i ogólnopolskich. Było doniesienie do Prokuratury, relacje i reportaże, występował Pan przed kamerami TV. Niejako w odpowiedzi na ten medialny szum, były wiceburmistrz udzielił odpowiedzi na łamach jednego z lokalnych portali w autorskim tekście p.t.: „Afera, której nie ma”. Dwa lata minęło od tamtej pory, nie sądzi Pan, że może faktycznie nie ma tu żadnej „afery”?
– Autor publikacji, którą pani przywołuje przedstawił swoje stanowisko w sprawie w sposób charakterystyczny dla samorządowców odpowiedzialnych za jakieś nieprawidłowości czyli, że zgłoszenie do prokuratury ma podłoże polityczne. W tym miejscu chciałbym podkreślić, że niezależnie jak się ostatecznie sprawa skończy, ponieważ każdy kto obserwuje życie publiczne w Polsce to może podać wiele przykładów, gdzie winnych różnych afer wymiar sprawiedliwości rozgrzeszył lub potraktował bardzo łagodnie. Jednak bezspornym jest, że w wyniku nienależytego odbioru projektu, dokonanego przez byłego Pana Wiceburmistrza gmina utraciła dofinansowanie zewnętrzne w kwocie 541 199 zł., ponadto musiała zlecić kolejne ponadplanowe opinie prawne, ekspertyzy techniczne oraz naprawy, za które wydała kolejne spore środki finansowe. Gdyby to wszystko skrupulatnie podliczyć to wyjdzie kwota w przedziale 600-700 tyś zł., która jest faktyczną i bezdyskusyjną stratą Gminy Wołomin. Gdyby nie przytoczone niekompetentne działanie tego Pana to wspomniane pieniądze można było przeznaczyć na inne cele, np. budowę i naprawę dróg.
– To może teraz z innej beczki, choć nadal o Internecie: Jak wygląda budowa światłowodu? Wiem, że to całkowicie inny temat, nie mający żadnego związku z wspomnianymi powyżej projektami – ale zwykli ludzie – gubią się w tym wszystkim.
– Opisane projekty dotyczące Internetu szerokopasmowego miały stanowić komplementarną sieć radiową w Gminie Wołomin. Z anteny centralnej, zamocowanej na kominie Zakładu Energetyki Cieplnej, sygnał Internetu miał być przekazywany drogą radiową do anten umieszczonych na dachach budynków użyteczności publicznej, np. szkół, strażnic OSP, itd. Natomiast, światłowód to specjalny kabel, w którym do transmisji danych, zamiast prądu elektrycznego, wykorzystywana jest fala świetlna, a rozwojem wymienionej sieci w Gminie Wołomin zajmują się głównie firmy prywatne.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.