Minister Obrony Narodowej, Antoni Macierewicz, powołał specjalną podkomisję do zbadania na nowo katastrofy smoleńskiej. „Jestem głęboko przekonany, że prace podkomisji pozwolą nas zbliżyć do prawdy, dostarczyć materiał Prokuraturze Wojskowej i sprawiedliwie osądzić odpowiedzialnych za tę straszliwą tragedię. Była to największa tragedia lotnicza w dziejach lotnictwa światowego. Zginęli wówczas w jednej chwili przedstawiciele całej elity państwowej i narodowej RP. Powołana podkomisja, na podstawie nowych ujawnionych okoliczności zbada raz jeszcze całość tragedii smoleńskiej, począwszy od tych wydarzeń, które badane dotychczas w ogóle nie były, związanych z remontem samolotu, skończywszy na badaniu przebiegu działań, które miały na celu uniemożliwienie dojścia do prawdy”. Podkomisja do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej będzie liczyła 21 członków. Jej szefem został dr inż. Wacław Berczyński, były pracownik Boeinga, od 10 lat zajmujący się w Filadelfii, w USA, wykupywaniem starych domów z przeznaczeniem, po remoncie, do ich dalszej zyskownej odsprzedaży. I podobnie inni członkowie tej podkomisji też mogą „pochwalić” się podobnymi kwalifikacjami! Czy będą więc w stanie coś wyjaśnić?
Profesor Marek Żylicz, ekspert od międzynarodowego prawa lotniczego: Powołanie podkomisji nie przyniesie właściwego rozwiązania, ponieważ jest niezgodne z prawem międzynarodowym i polskim. Przewiduje bowiem włączenie do podkomisji osób niespełniających wymagań ustawowych a podległych ministrowi. Narusza to wymogi niezależności komisji od wpływów polityków, którzy mogą jej narzucić zakres badań i ich cel. Okazuje się, że członkowie podkomisji bez wymaganych kwalifikacji mają weryfikować ustalenia wykwalifikowanych specjalistów lotniczych! Nie wyklucza się wprawdzie doproszenia ekspertów zagranicznych, jaki jednak poważny ekspert lotniczy zechce współpracować z upolitycznioną podkomisją? W sumie, jest to plan kompromitujący polską władzę. Komisja powinna rozstrzygnąć najbardziej kontrowersyjną kwestię, czyli wybuchu lub jego braku. Obawiam się, że tego nie uczyni, poprzestanie na realizacji politycznych wytycznych, być może znajdzie – po pięciu latach od katastrofy – jakieś nieujawnione wcześniej fakty czy też drobne niedociągnięcia lub przeoczenia w pracy Komisji Millera. Pozostawi jednak sugestię, że wybuch był możliwy. Pozwoli to kontynuować przez długie lata zarzuty i insynuacje zatruwające polskie społeczeństwo!
Małgorzata Szmajdzińska, wdowa po Jerzym Szmajdzińskim, poprzedniku Antoniego Macierewicza na stanowisku Ministra Obrony Narodowej, ofierze smoleńskiej katastrofy: Boleję tylko nad tym, że oni kompletnie nie szanują uczuć rodzin. Mają to gdzieś. Patrzę na reakcję moich dzieci, mojej córki, która była wyjątkowo zżyta z ojcem. Co ona komu zrobiła, że musi przeżywać niekończącą się tragedię? Czas żałoby każdy ma, wszyscy odchodzimy, nasi bliscy odchodzą, ale czas stopniowo leczy wszelkie rany, bo życie musi toczyć się dalej. Tymczasem my musimy wszystko przeżywać od nowa, ciągle od początku, tylko dlatego, że oni mają taki pomysł na politykę. Muszę powiedzieć, że pan Jarosław musi mieć gdzieś głęboko skrywane wyrzuty sumienia, i że to jest przyczyna, że to się nie kończy!
Tekst z wydania papierowego „Życia Powiatu” nr 5 (429) z 18 lutego 2016 r., s. 3. Całe wydanie (PDF).
