Groźny wypadek na drodze wojewódzkiej nr 634 w Duczkach. W piątek, 30 października, na zjeździe na jedną z posesji doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych. Autami podróżowali wyłącznie kierowcy. Jeden z mężczyzn opuścił pojazd jeszcze przed przyjazdem strażaków, drugi pozostał wewnątrz samochodu z nogami zablokowanymi pod kierownicą. Obaj zostali poszkodowani i po przebadaniu przez zespoły ratownictwa medycznego trafili do szpitala.
Szczegółowy przebieg akcji przekazał naszej redakcji kpt. mgr inż. Jan Sobków, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Wołominie.
Po przyjeździe pierwszych zastępów ratownicy zastali dwa rozbite samochody stojące przy DW634, na zjeździe prowadzącym na posesję.


zdjęcia AUTO-POMOC ZAWADZKI KRZYSZTOF
Jeden kierowca wyszedł sam, drugi został w aucie
Szybkie rozpoznanie wykazało, że w obu samochodach znajdowali się tylko kierujący.
Jeden z nich zdołał samodzielnie wydostać się z auta jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych. Mężczyzna skarżył się jednak na ból w klatce piersiowej i wymagał oceny medycznej.
Znacznie trudniejsza była sytuacja drugiego kierowcy.
Mężczyzna pozostawał wewnątrz rozbitego samochodu. Jego nogi były zablokowane pod kierownicą, a poszkodowany zgłaszał ból nogi oraz biodra.
Samochód wypadł z drogi i dachował. Kierowca trafił do szpitala.
Strażacy zabezpieczyli kręgosłup i kontrolowali funkcje życiowe
Ratownicy natychmiast rozpoczęli działania medyczne.
U mężczyzny pozostającego w pojeździe wykonano stabilizację odcinka szyjnego kręgosłupa. Strażacy prowadzili również kontrolę podstawowych funkcji życiowych według schematu ABC aż do momentu przejęcia pacjenta przez Zespół Ratownictwa Medycznego.
Po przybyciu ratowników medycznych strażacy pomagali przy bezpiecznym wydostaniu poszkodowanego z samochodu oraz przełożeniu go na deskę i nosze.
To istotne, ponieważ przy bólu biodra, kończyny i podejrzeniu urazów powypadkowych każde niekontrolowane przemieszczenie poszkodowanego może pogorszyć jego stan.
Obaj kierowcy trafili do szpitala
Po wykonaniu badań na miejscu zapadła decyzja o hospitalizacji obu uczestników zdarzenia.
Dwaj kierowcy zostali zabrani do szpitala.
Na obecnym etapie nie ma informacji dotyczących dokładnego charakteru odniesionych przez nich obrażeń ani ich późniejszego stanu zdrowia.
Nie ma również podstaw do określania obrażeń jako ciężkich, dopóki nie potwierdzą tego służby lub lekarze.
Strażacy odłączyli akumulatory i zakręcili butlę z gazem
Równolegle z udzielaniem pomocy medycznej prowadzono zabezpieczenie uszkodzonych samochodów.
Strażacy odłączyli akumulatory w obu pojazdach.
W jednym z aut znajdowała się instalacja gazowa, dlatego ratownicy dodatkowo zakręcili butlę z gazem, ograniczając ryzyko związane z ewentualnym rozszczelnieniem instalacji po zderzeniu.
Takie czynności są standardowym elementem zabezpieczania miejsca poważnych kolizji i wypadków.
Zniszczenia pokazują siłę zderzenia
Oba samochody zostały poważnie uszkodzone w przednich częściach nadwozia.
Zakres deformacji jest zgodny z relacją strażaków mówiącą o zderzeniu czołowym. Przody pojazdów zostały mocno zgniecione, a elementy karoserii i wyposażenia znalazły się na jezdni oraz poboczu.
W jednym z samochodów widoczne są szczególnie duże uszkodzenia strefy kierowcy i przedniej części auta.
Nie można jednak na podstawie samych fotografii określić prędkości pojazdów ani przesądzić, który kierujący znalazł się na niewłaściwym torze jazdy.
Strażacy kierowali ruchem na DW634
W trakcie prowadzenia akcji jeden z pasów drogi był zajęty przez rozbite samochody i pojazdy służb.
Strażacy przejęli więc również zadanie kierowania ruchem na DW634.
Pozwoliło to zachować przejezdność trasy w czasie działań ratowniczych i zabezpieczyć osoby pracujące bezpośrednio przy uszkodzonych autach.
Droga wojewódzka nr 634 jest jednym z głównych ciągów komunikacyjnych pomiędzy Wołominem, Zielonką i Warszawą, dlatego każde poważniejsze zdarzenie szybko odbija się na płynności ruchu.
Przyczyna nie jest jeszcze znana
Na razie brak oficjalnego komunikatu policji wskazującego bezpośrednią przyczynę czołowego zderzenia.
Nie wiadomo więc jeszcze, czy któryś z kierowców nie ustąpił pierwszeństwa przy zjeździe na posesję, zjechał na przeciwległy pas, wykonywał manewr skrętu czy doszło do innej sytuacji.
Dokładny przebieg zdarzenia będzie wymagał ustalenia na podstawie śladów pozostawionych na jezdni, położenia samochodów, zakresu uszkodzeń i relacji uczestników.
Piątkowe zderzenie mogło skończyć się znacznie gorzej
Skala uszkodzeń obu samochodów pokazuje, że było to poważne zdarzenie.
Najważniejsze jest jednak to, że obaj kierowcy przeżyli i zostali przekazani pod opiekę lekarzy.
W przypadku czołowych zderzeń energia działająca na osoby znajdujące się wewnątrz pojazdów jest szczególnie duża, dlatego nawet przy stosunkowo niewielkich prędkościach mogą dochodzić do poważnych urazów klatki piersiowej, kończyn, miednicy czy kręgosłupa.


1 komentarz