18-latek, który w Wilczej Górze stracił panowanie nad swoim autem i uderzył w drzewo, usiłował przekonywać dyspozytora numeru alarmowego, że przyczyną zdarzenia były sarny. Policjanci piaseczyńskiej drogówki szybko ustalili, że znacznie więcej „do powiedzenia” miał w tej historii alkohol, niż dzikie zwierzęta.
Zostawił rannych i uciekł. Policja apeluje o pomoc w ustaleniu sprawcy.
Groźny wypadek motocyklisty. 36-latek uderzył w słup – na miejsce wezwano śmigłowiec LPR
Oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło na ulicy Wojska Polskiego w Wilczej Górze. Wynikało z niego, że kierujący Volkswagenem stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. Wszystkiemu winne miały być sarny przebiegające przez jezdnię.
Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze piaseczyńskiej drogówki, którzy szybko ustalili że wersja przedstawiona przez młodego kierowcę z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Przeprowadzone przez nich badanie alkomatem wykazało, że 18-latek miał w swoim organizmie blisko 2,5 promila alkoholu! To jednak nie był koniec problemów młodego mężczyzny. Podczas sprawdzenia w policyjnych systemach informacyjnych wyszło na jaw, że w ogóle nie posiada on uprawnień do kierowania pojazdami. Młody mężczyzna liczył na to, że zrzucenie odpowiedzialności na dziką zwierzynę pozwoli mu uniknąć konsekwencji prawnych.

Tak się jednak nie stanie. Wkrótce 18-latek przed piaseczyńskim sądem odpowie zarówno za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, jak też bez wymaganych uprawnień.
Choć w tym zdarzeniu można mówić o dużym szczęściu, ponieważ nikt nie odniósł obrażeń, to jest to również kolejny przykład skrajnej nieodpowiedzialności. Jazda pod wpływem alkoholu znacząco obniża koncentrację, wydłuża czas reakcji i prowadzi do błędnych decyzji za kierownicą. W takich warunkach nawet prosta droga może okazać się zbyt dużym wyzwaniem.
Apelujemy więc do wszystkich kierowców o rozsądek. Alkohol i kierownica to połączenie, które zawsze kończy się źle i nie ma prawa mieć miejsca! W tym przypadku skończyło się na rozbitym samochodzie i poważnych konsekwencjach prawnych, ale kolejnym razem ktoś może nie mieć tyle szczęścia. Warto więc pamiętać, że kiedy dojdzie do tragedii, żadne tłumaczenie, żaden powód i żadna wymówka, nie przywrócą czyjegoś zdrowia i życia!
podkom. Magdalena Gąsowska/ea / Policja Mazowiecka
Więcej wiadomości z Mazowsza
Potężne zderzenie trzech pojazdów na DK50 w Kozarzewie. Na miejsce wezwano śmigłowiec LPR
Ponad 3,5 kg narkotyków i ponad 320 tys. zł. Żandarmeria zatrzymała żołnierza i dwie osoby cywilne w Markach i Ząbkach
Kierował zestawem pomimo zatrzymanego prawa jazdy
Przyjechał przed sklep w stanie nietrzeźwości. Miał dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów
Stracili prawo jazdy za rażące przekroczenie prędkości
Pijany rowerzysta potrącił pieszego
Pod pretekstem usunięcia awarii wody próbowali okraść 90-letnią seniorkę
Dwa pożary w Jaskółowie w ciągu dwóch dni. Najpierw spłonęła ciężarówka, później ogień objął pole i bele słomy
Niemal 200 km/h na trasie S8. Grupa SPEED przerwała szaleńczą jazdę kierowców BMW i Mercedesa
Jeździł mimo cofniętych uprawnień i kolejnych zatrzymań. Leszek G. trafił na trzy miesiące do aresztu
Akt oskarżenia w sprawie narkotykowego procederu. 228 kilogramów środków nie trafiło na rynek
Wielki pożar salonu i warsztatu na Targówku pod lupą prokuratury. Spłonęły także samochody klientów
Pieniądze zbierane na leczenie mieszkańca Siedlec wydał na…papierosy i alkohol
Szałas w głębi lasu nie pomógł. 61‑latek zatrzymany

