Doprawdy nie wiem jaki był plan taktyczny trenera Mateusza Stankiewicza na ten mecz, ale domyślam się, że nie do końca został on przez jego podopiecznych zrealizowany. W początkowych minutach meczu Marcovia wprawdzie próbowała dłużej utrzymać się przy piłce i stworzyć zagrożenie pod  bramką Ząbkovii, ale poza przypadkowym i bardzo niecelnym strzałem z narożnika pola karnego Patryka Czajki w pierwszych sekundach spotkania niewiele z tego planu wyszło. Natomiast Ząbkovia dość długo ?wchodziła? w ten mecz i momentami odnosiło się wrażenie, że mozolna gra w środkowej strefie boiska, bez choćby próby stwarzania jakiegokolwiek zagrożenia dla bramki rywala jej pasuje, ale jak się później okazało, byłaby to ocena bardzo krzywdząca. Sytuacja boiskowa diametralnie się zmieniła w 24 minucie meczu, gdy po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Przemysława Szulakowskiego zupełnie niepilnowany w polu karnym Bartosz Wiśniewski lekkim technicznym uderzeniem głową pokonał po raz pierwszy strzegącego bramki Marcovii Jakuba Skowrona. Dosłownie minutę później było już 2:0, gdy do ?wrzutce?, tym razem z lewej strony boiska Patryka Zycha, Tomasz Sieński trafił w poprzeczkę, a odbitą piłkę głową do siatki skierował Damian Świerblewski. Jeszcze nie do końca ?opadł kurz? po tych dwóch szybkich trafieniach, gdy po strzale Mateusza Kowalczyka z dystansu bramkarz gości odbił piłkę przed siebie, a czyhający na tego typu okazje Sieński, dopadł do piłki i skuteczną dobitką podwyższył prowadzenie drużyny z Ząbek. Szybkie odbiory piłki w środku pola i oskrzydlające akcje ząbkowskich zawodników robiły nieprawdopodobne spustoszenie w szeregach gości. Markowianie popełniali proste błędy przy wyprowadzaniu piłki, szybko tracili piłkę i ewidentnie brakowało im czasu aby zorganizować się w liniach obronnych, stąd sytuacji bramkowych dla Ząbkovii było bez liku.

W pierwszej części gry wprawdzie została wykorzystana tylko jedna z nich, gdy w 39 minucie po zagraniu Świerblewskiego, Sieński trafił do siatki precyzyjnym strzałem niemal dokładnie z linii pola karnego, ale po zmianie stron worek z bramkami się rozwiązał. Sygnał do kontynuowania popisów strzeleckich dał w 47 minucie meczu ten, który zakończył strzelanie przed przerwą, gdy ponownie wykorzystując asystę Świerblewskiego precyzyjnym strzałem z kilku metrów, przy ?krótkim? słupku po raz trzeci pokonał Skowrona. Po kilkudziesięciominutowej przerwie, bezwzględnie wykorzystując błędy mareckich defensorów, swoje doppelpacki skompletowali kolejno Świerblewski oraz Wiśniewski. Pierwszy z nich wykorzystał okazję, po zbyt krótkim wybiciu bramkarza, drugi po nerwowej i kompletnie nieudanej próbie wyekspediowania piłki przez jednego z obrońców, gdy ta trafiła dokładnie pod jego nogi kilka metrów od bramki. Na 8:0 podwyższył Kowalczyk, który podobnie jak tydzień temu w Pruszkowie, wykorzystał zgranie piłki głową Piotra Augustyniaka, z tą tylko różnicą że wówczas z rzutu rożnego dośrodkowywał Wiśniewski, a tym razem Karol Szeliga. Kolejne trafienie, które miało miejsce dwie minuty później było zasługą w głównej mierze Szulakowskiego, który wypatrzył w polu karnym zupełnie niepilnowanego Szeligę, jego strzał bramkarz gości zdołał wprawdzie obronić, ale przy dobitce Mikołaja Randaka był już zupełnie bezradny. Do wyniku dwucyfrowego doprowadził ponownie Kowalczyk, który pośpieszył z dobitką obronionego przez Skowrona plasowanego strzału Sieńskiego, a wynik na cztery minuty przed zakończeniem meczu ustalił Eryk Agnyziak, który strzałem do pustej bramki sfinalizował kombinacyjne rozegranie piłki Sieńskiego i doskonałą asystę Randaka.

Już w najbliższą sobotę drużynę z Ząbek czeka wyjazdowe starcie z Okęciem Warszawa, które na dzień dzisiejszy z dorobkiem sześciu punktów  zajmuje przedostanie trzynaste miejsce w ligowej tabeli. W ostatniej kolejce warszawianie grając na wyjeździe przegrali z Józefovią Józefów 0:1. Tydzień później na Dozbud Arenie w Ząbkach czeka nas mecz z Escolą Varsovia, która po rewelacyjnym początku sezonu ostatnio wyraźnie spuściła z tonu. W trzech ostatnich kolejkach zdołała wywalczyć tylko jeden punkt, remisując 1:1 z Unią Warszawa. Wcześniej ulegli w meczu wyjazdowym 1:2 Mazurowi Karczew, a w tej kolejce musieli uznać wyższość Sparty Jazgrzew, która po golach Aleksandra Jaskólskiego oraz Jana Krawczyka wygrała przed własną publicznością 2:0.

Krzysztof  Krajewski / www.zabkovia1927.pl